Ludzie a psy – lęk separacyjny

LĘK SEPARACYJNY U LUDZI I ZWIERZĄT: ZROZUMIENIE, DIAGNOZA I TERAPIA

Lęk separacyjny jest powszechnym zjawiskiem zarówno u zwierząt, jak i u ludzi. Postaramy się w tym artykule opisać podobieństwa i różnice między nami ludźmi, a światem zwierząt.


Co to ten lęk?

Lęk separacyjny u ludzi jest zdefiniowany jako uczucie niepokoju i obaw, które pojawiają się w momencie oddzielenia się od osoby, do której jesteśmy emocjonalnie przywiązani. Faza lęku separacyjnego występuje najczęściej u dzieci. Przywiązanie do rodzica jest zjawiskiem naturalnym w szczególności we wczesnym stadium rozwoju. Naturalny lęk przed rozstaniem z opiekunem, pojawia się najczęściej między 7 a 9 miesiącem życia dziecka, kiedy to maluch niechętnie rozstaje się z rodzicem, z którym czuje się bezpiecznie. Ta faza mija samoistnie zazwyczaj ok. 2 roku życia. Kiedy w wyniku różnych sytuacji, lęk separacyjny nie słabnie, a dziecko nadal reaguje silnym niepokojem na brak opiekuna, możemy już mówić o zaburzeniu lękowym. Wtedy zazwyczaj konieczne jest leczenie. Co ciekawe, nawet osoby dorosłe mogą go doświadczać.

W przypadku zwierząt, lęk separacyjny jest podobnym zjawiskiem: zwierzę przejawia stres i niepokój w momencie opuszczenia przez właściciela/opiekuna.


Przyczyny

Istnieje wiele czynników, które mogą przyczyniać się do rozwoju lęku separacyjnego u ludzi i zwierząt. Wśród najważniejszych źródeł można wyróżnić:

  • Czynniki genetyczne: skłonność do reagowania lękiem jest dziedziczona. Jeśli któreś z rodziców doświadczyło stanów lękowych, depresji czy innych zburzeń, dziecko będzie zdecydowanie bardziej narażone. W psim świecie genetyczne uwarunkowania również mają wpływ na rozwój lęku separacyjnego.
  • Czynniki środowiskowe: U dzieci, brak pewności co do miłości i opieki ze strony rodziców lub nadopiekuńczość rodzica.
  • Zmiany w życiu: Zmiany w życiu, takie jak przeprowadzka, rozstanie, zmiana szkoły czy pracy, mogą prowadzić do lęku separacyjnego u ludzi. Każda większa zmiana w rodzinie może wpłynąć na rozwój lęku u psa.
  • Niedostateczna socjalizacja: U zwierząt brak odpowiedniej socjalizacji w młodości może sprawić, że będą bardziej podatne na lęk separacyjny w przyszłości.
  • Traumatyczne doświadczenia: u ludzi – wypadki, przemoc, uzależnienia rodzica czy rozłąka z bliskimi. śmierć opiekuna, długa rozłąka, jedynactwo – u psów.
  • Cechy osobowościowe: dzieci wycofane i nieufne, są bardziej narażone na rozwój zaburzeń lękowych.


Kiedy to zaburzenie?

  • U ludzi:
    • Płacz, protest i krzyk w momencie separacji (głównie u noworodków i młodszych dzieci).
    • Fizyczne dolegliwości, takie jak ból głowy czy brzucha (u starszych dzieci).
    • Koszmary senne (u dzieci)
    • Nadmierny niepokój, lęk i stres w sytuacji opuszczenia lub w sytuacji wyjścia do szkoły/pracy (u dzieci i dorosłych).
    • Zamartwianie się i katastrofizacja (u dorosłych).
    • Przesadna kontrola dziecka/współmałżonka/rodzica.
  • U psów:
    • Nadmierna wokalizacja, szczekanie po opuszczeniu przez opiekuna.
    • Niszczenie rzeczy znajdujących się w domu.
    • Problemy związane z załatwianiem potrzeb,
    • Brak apetytu.
    • Ogólny stan niepokoju i napięcia.

Rozwinięcie problemu może prowadzić do poważnych konsekwencji. Dla ludzi może to oznaczać trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji interpersonalnych oraz wpływać negatywnie na samopoczucie.


Jak sobie z tym radzić?

W przypadku lęku separacyjnego zarówno u ludzi, jak i u zwierząt istnieje wiele możliwości pracy i rozwiązań.

  • Terapia psychologiczna: terapia poznawczo-behawioralna może być skutecznym narzędziem do radzenia sobie z lękiem separacyjnym u dorosłych. Pacjenci uczą się identyfikować myśli i zachowania związane z lękiem separacyjnym oraz rozwijają zdrowsze strategie radzenia sobie z nimi. U dzieci stosuje się terapię oddziałującą na cały system rodzinny, ale także szkołę i miejsca, gdzie przebywa dziecko. Jeśli lęk separacyjny związany jest z dysfunkcją rodziny, zmiana sytuacji często powoduje złagodzenie zaburzeń lękowych.
  • Terapia behawioralna: prowadzona przez doświadczonego behawiorystę może pomóc psu w nauce samotności. Terapeuta może wykorzystywać techniki desensytyzacji czyli protokół odwrażliwiania i innych metod, aby stopniowo przyzwyczaić psa do separacji.
  • Farmakoterapia: W niektórych przypadkach, zarówno u ludzi, jak i zwierząt, lekarz może zalecić farmakoterapię w celu złagodzenia objawów lęku separacyjnego. Leki przeciwlękowe lub przeciwdepresyjne mogą być stosowane krótkoterminowo lub długoterminowo, zawsze pod nadzorem lekarza lub weterynarza.
  • Trening relaksacji: Zarówno u ludzi, jak i zwierząt techniki relaksacji takie jak medytacja, mogą pomóc w zmniejszeniu poziomu stresu i lęku. U ludzi może to obejmować naukę głębokiego oddychania, a u zwierząt trening z wykorzystaniem masażu relaksacyjnego, olejków etc.
  • Zmiana środowiska: U zwierząt, zmiana otoczenia lub zapewnienie odpowiednich atrakcji może pomóc w zminimalizowaniu lęku separacyjnego. Zabawki, gry interaktywne i trening mentalny mogą dostarczyć zwierzęciu rozrywki i utrzymać je zajętym podczas nieobecności opiekuna.

Mowa końcowa

Lęk separacyjny jest zjawiskiem, które dotyka zarówno ludzi, jak i zwierząt, i może prowadzić do poważnych konsekwencji. Aby ich uniknąć ważne jest zrozumienie źródeł tego lęku oraz wprowadzenie skutecznych strategii pracy i oddziaływań. Dzięki odpowiedniemu wsparciu i zrozumieniu, można pomóc osobom i zwierzętom przezwyciężyć ten trudny problem, poprawiając jakość ich życia i dobrostan. Praca z lękiem separacyjnym wymaga cierpliwości, empatii i profesjonalnego podejścia, które dostarcza narzędzi do skutecznego zarządzania lękiem zarówno u ludzi, jak i naszych ukochanych psiaków.

I choć w obu przypadkach droga jest długa i trudna, dobrze przeprowadzona terapia jest w stanie wpłynąć pozytywnie na poprawę jakości życia. To nie wyrok bez możliwości apelacji. Pomocą są dobrze dobrane metody i wspierające osoby u boku. Nie poddawajcie się! Walczmy #popsiemu i #po_psychologicznemu!

 

Autorzy: Agata i Kamil Marciniukowie

 

źródła:
  1. Bekoff M., The Emotional Lives of Animals: A Leading Scientist Explores Animal Joy, Sorrow, and Empathy – and Why They Matter, 2007
  2. Carmassi C., Gesi C., Massimetti E., Shear M.K., Dell’Osso L., Separation anxiety disorder in the DSM-5 era, „Journal of Psychopathology” 2015, t. 21, s. 365-371;
  3. Dąbkowska M., Lęk separacyjny a historia życia, „Psychiatria i Psychologia Kliniczna” 2006, t. 6, nr 3, s. 127-132;
  4. DeMartini-Price M.: Separation Anxiety in Dogs: Next Generation Treatment Protocols and Practices, Dogwise Publishing, 2020
  5. Eisen A.R., Schaefer Ch.E.,Separation Anxiety in Children and Adolescents: An Individualized Approach to Assessment and Treatment, 2005
  6. O’Heare J.: The Canine Separation Anxiety Workbook 5th ed,. DogPsych Publishing, Ottawa 2004

Ludzie a psy – lęk separacyjny Read More »

Luis – pies terapeutyczny

A teraz zrób zdjęcie jak tak leżę!

Depresja to choroba, która zabiera: siły, chęci i radość do życia. Wysysa powoli. To stan kiedy wszystko wokół zaczyna przybierać blade, a czasem nawet szare barwy.

Nie… to nie będzie opowieść o chorobie Luisa. To opowieść jak ten pies stał się moim terapeutą i pomocą w mojej chorobie. 

Choruję od początku roku. Oficjalnie, bo podejrzewam, że trwa ona dłużej. Zaczęło się niepozornie. Od zwykłego zmęczenia. Myślałem sobie wtedy: „Eee, pewnie to przez natłok obowiązków, teraz jeszcze dużo powodów do stresu, a i problemów nie jest mało, natłoku zadań do wykonania i jeszcze ten uciekający przez palce czas. Przejdzie!”. Ale kiedy dołożył się do tego brak chęci do zrobienia czegokolwiek i zaniedbywanie obowiązków oraz to, że potrafiłem przez kilka dnia nie wychodzić z domu, chociażby na zakupy – zacząłem się trochę martwić. Jedyną motywacją był Luis i obowiązek codziennych spacerów. Poczucie odpowiedzialności za tę żywą istotę wziął górę. Luis okazał mi wtedy bardzo dużo zrozumienia i wsparcia. Znosił cierpliwie nasze powolne spacery i przysiadanie prawie na każdej ławce. W domu leżał obok mnie i nie narzucał swojej obecności, po prostu czasem się przytulał, a czasem szedł spać przy łóżku. I choć wcześniej miewałem podobne stany i zazwyczaj przechodziły po kilku dniach, tym razem było inaczej. Stan znużenia, bezsilności, beznadziei trwał i trwał. 

 

Nie było to łatwe, żeby przyznać się przed żoną, że sobie nie radzę, że potrzebuję pomocy, że jeśli czegoś nie zrobię może być jeszcze gorzej. Odważyłem się. NIE BYŁO ŁATWO! Oj nie było. Męska duma. Samowystarczalność. Cholera… Jak się okazało, ona wszystko sama zauważyła, starała się w tym wszystkim po cichu być i wspierać jak tylko umiała. Czekała cierpliwie, kiedy sam przed sobą przyznam się do tego, że nie jest dobrze i potrzebuję pomocy. Przyznałem się. Kolejne kroki były już łatwiejsze. Wizyta u lekarza. Diagnoza. Depresja! 

To, że byłem zmęczony miało znaczenie. To, że wszystkim wydawało się, że schudłem (i tak było) – miało znaczenie. To, że nie miałem siły wstać rano i ogarnąć się – miało znaczenie. To, że nie miałem ochoty jeść i nie jadłem oraz, że ukrywałem to przed żoną – miało znaczenie. To, że borykałem się z bólem głowy – miało znaczenie. To, że miałem problem z koncentracją i zapamiętaniem tego, co do mnie mówili ludzie – miało znaczenie. To, że gubiłem myśli, albo trwałem przy jednej przez cały dzień – miało znaczenie. To, że życie wydawało mi się bez radości – miało znaczenie. To, że wydawało mi się nic się już nie zmieni – miało znaczenie. To, że przestały mnie cieszyć spacery z psem, wieczorne przytulanie mojej żony, wspólnie spędzany czas, oglądanie filmów – miało znaczenie. Wszystko to, co wydawało się PO PROSTU INNE – miało ogromne znaczenie. 

Jeszcze przed wizytą u specjalisty moja żona powiedziała mi jakie będą opcje leczenia (jest psychologiem). Zdecydowaliśmy się na farmakoterapię. Dawkę leków zwiększaliśmy powoli. Dziś od 3 miesięcy, kiedy doszliśmy do dawki docelowej, czuję, że świat nabiera piękniejszych barw. Wszystko dzięki jednej małej decyzji – PROŚBA O POMOC. Potem było już prościej, bo jak się okazuję – wcale to nie jest pusty slogan – podzielenie się problemem, naprawdę go dzieli. Od tamtej chwili było mi lżej. Lżej, bo miałem i nadal mam wsparcie.

W tym wszystkim był i nadal jest obecny również Luis. Codziennie dzielnie towarzyszy mi w chorobie. Jest śmieszny, uroczy, zabawny, czasem natarczywy jeśli chodzi o głaski, czasem tak po prostu przyjdzie, położy się obok i podbija mordką moją dłoń, bym go głaskał, a czasem przyniesie szarpak, który mu zrobiłem z moich starych krawatów, żebym się z nim poprzeciągał. Po prostu jest. Podczas choroby udało nam się wspólnie przejść przez Kurs Trenerski, uzyskać certyfikat i zacząć kolejną wspólną przygodę w pieskowym świecie. Jak będzie dalej? Nie wiem. Wiem jednak, że ten Czubek stał się moim Psim Terapeutą. On czuł, że coś jest nie tak. On wiedział, że jest źle. On czuję kiedy coś mnie lub Agatę boli. Przychodzi kładzie mordkę i patrzy jakby chciał powiedzieć: „Człowiek, wiem, że jest źle. Chcesz mnie pomiziać?” I wiecie co? To pomaga!
Do wszystkich, którzy cierpią w samotności – proszę niech to będzie ostatni dzień!
Samemu nie warto. Serio!

Luis – pies terapeutyczny Read More »

#LuisSamwDomu – czyli o nauce samotności

Nauka samotności jest jednym z najważniejszych zadań o jakim musimy pamiętać kiedy w domu pojawia się pies. W przypadku adopciaków w grę wchodzi trauma związana ze schroniskiem, dodatkowo niewiedza dotycząca historii psiaka. Natomiast gdy mowa o szczeniaku jest to podstawowa umiejętność jaką psiak powinien nabyć.

Jak to było u nas?
Przez pierwsze tygodnie było ciężko. wymienialiśmy się z żoną w domu, żeby Luis nie był sam. Każda próba wyjścia kończyła się szczękaniem, piszczeniem, przywoływaniem nas.
Ale znaleźliśmy metodę. Choć kosztowało nas to niemało sił i kreatywnego myślenia.
Dziś już wiemy co zrobilibyśmy lepiej.

Krok 2. zajął nam długie dni.
Łazienka stała się centrum kultury w pewnym momencie. To był dobry czas na poczytanie zaległych książek, artykułów i posłuchanie podcastów 🤣🤣

Krok 3. przypadł nam akurat na zimowe miesiące. Kurtkę 🧥 , czapkę 🧢, szalik🧣 wkładaliśmy kilkanaście razy dziennie. To było dziwne nie tylko dla Luisa. Na początku był konfiust, ale udało się przebrnąć i powoli przechodzić do kolejnych kroków. To był ciekawy czas 😉

Szlifowanie każdego z kroków trwa kilka bądź nawet kilkanaście dni. 💀 Niektórym opiekunom i ich psiakom może to zająć jeszcze więcej czasu. Wszystko jest zależne od relacji jaką macie ze swoimi psami; od historii doświadczeń adopciaka; wrażliwości naszej i naszych pupili czy chociażby waszego zaangażowania w trening.

Codzienne powtarzanie kolejnych kroków, daje efekty. Ale potrzebna jest systematyczność. Tak, wiem łatwo się mówi. Też przechodziliśmy przez to. Każdy etap trwał bardzo długo i był trudny. Choć trzeba było poczekać, cel został osiągnięty.
Powodzenia ☺️

#LuisSamwDomu – czyli o nauce samotności Read More »